Corbyn przedstawił swoje brexitowe credo w 100-tysięcznym mieście Wakefield w północnej Anglii, gdzie zdecydowana większość mieszkańców zagłosowała za wyjściem z UE. Przemawiał pięć dni przed głosowaniem w Izbie Gmin nad umową wynegocjowaną przez premier May z Brukselą, które rząd niemal na pewno przegra. Potwierdził, że jego partia zagłosuje przeciwko (choć wciąż nie wiadomo, ilu laburzystów się wyłamie).

– Porażka we wtorek głównego punktu programu rządu byłaby historyczna. Stanowiłaby nie tylko porażkę Theresy May jako premier, ale też Partii Konserwatywnej jako rządzącego ugrupowania – ocenił Corbyn.

Wezwał May, by – skoro tak wierzy w swój plan brexitu – zarządziła wybory i poddała go pod osąd ludzi. Jeśli tego nie uczyni, Partia Pracy złoży wniosek o wotum nieufności.

W środę dwóch ministrów z laburzystowskiego gabinetu cieni sugerowało, że nastąpi to niemal natychmiast po wtorkowym głosowaniu. Corbyn wspomniał jedynie o „momencie, w którym ocenimy, że wniosek będzie miał największe szanse powodzenia”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej