55-letni Felix Tshisekedi, przywódca Unii Demokracji i Postępu Społecznego, jest synem znanego lidera opozycji za reżimu Mobutu Etienne Tshisekediego, który zmarł w 2017 roku, pozostawiając Felixowi partię niejako w spadku. Krytycy oceniają, że brakuje mu charyzmy i doświadczenia.

Będzie on dopiero drugim przywódcą Demokratycznej Republiki Konga, jakiemu udało się zdobyć władzę w drodze wyborów. Przed nim dokonał tego Patrice Lumumba, pierwszy premier po wyzwoleniu się Konga od podległości wobec Belgii w 1960 r. Wkrótce potem Lumumba zginął w zamachu, w którym palce maczała CIA (Amerykanie, raczej niesłusznie, dostrzegli w nim komunistę). Władzę przejął Joseph Desire-Mobutu, który sprawował dyktatorskie rządy aż do 1997 r., kiedy to został obalony przez Laurenta Kabilę. Cztery lata później Kabila senior został zabity, a urząd prezydenta objął jego syn Joseph.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej