Dramat Nazanin Zaghari-Ratcliffe od blisko trzech lat regularnie powraca na czołówki światowych mediów, a jej historia za każdym razem brzmi coraz bardziej ponuro.

Krótki proces, srogi wyrok

Zaczęło się wiosną 2015 r., kiedy przyjechała do Teheranu z dwuletnią wtedy córeczką Gabriellą, żeby odwiedzić rodzinę.

Kiedy zamierzała wsiąść w powrotny samolot do Londynu, gdzie czekał na nią mąż Richard Ratcliffe, została aresztowana i  po błyskawicznym procesie  skazana na pięć lat więzienia za „próbę obalenia irańskiego reżimu”.

Dla obrońców praw człowieka od początku jasne było, że to zarzut wyssany z palca. Czym Brytyjka naraziła się ajatollahom? Nie wiadomo, wprawdzie pracowała kilka lat wcześniej dla BBC, jednak nigdy nie zajmowała się dziennikarstwem, a jej zadania były czysto administracyjne. Ale władze w Teheranie nie od dziś mają na pieńku z perską wersją brytyjskiego nadawcy, któremu zarzucają powiązania z wywiadem i mieszanie się w wewnętrzne sprawy Iranu

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej