W środę w Izbie Gmin rozpoczął się pięciodniowy maraton debat brexitowych, który zakończy się 15 stycznia głosowaniem nad porozumieniem zawartym przez negocjatorów premier Theresy May i Brukselę.

Umowa łagodzi skutki rozstania. Przewiduje okres przejściowy do końca 2020 r., wielomiliardowy rachunek rozwodowy dla Londynu, gwarancje praw obywateli po obu stronach kanału La Manche i mechanizm zapobiegający granicy między Irlandią a Irlandią Północną. Nie podoba się jednak wielu posłom, zwłaszcza brexitowcom i wspierającym rząd May północnoirlandzkim unionistom. Dlatego jej zatwierdzenie wydaje się mało prawdopodobne.

Spodziewana porażka rządu wywoła polityczne trzęsienie ziemi, które może doprowadzić do dymisji May. Wypytywana o plan B premier od dawna zachowuje się jak pytia, koncentrując się na walce o – jak się wydaje: przegraną – sprawę umowy. Posłowie postanowili więc wziąć sprawy w swoje ręce.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej