„Wspomnicie moje słowa, ta dziewczyna rozpocznie w Arabii Saudyjskiej prawdziwą rewolucję. W mediach społecznościowych tysiące młodych Saudyjczyków powtarzają „Rahaf, pokazałaś nam, że da się to zrobić, że zasługujemy na wolność!” – ekscytuje się na Twitterze znana dziennikarka i działaczka na rzecz praw kobiet, pochodząca z Egiptu Mona Eltahawy.

Zostań, jesteśmy krajem uśmiechów

Dziewczyna, która jej zdaniem rozpocznie saudyjską rewolucję, to Rahaf al-Kanun. Osiemnastoletnia Saudyjka w weekend uciekła z Kuwejtu, gdzie była na wakacjach z rodziną. Wsiadła w samolot do Bangkoku, skąd planowała polecieć do Australii i poprosić tam o azyl. Jak twierdzi, rodzina od dawna stosuje wobec niej przemoc, a teraz chce ją zabić, bo obwieściła, że nie wierzy w Boga.

Jednak – zamiast polecieć do Sydney – została zatrzymana przez tajlandzkie władze, które początkowo planowały odesłanie jej z powrotem do Kuwejtu. Tłumaczyły, że potrzebuje opieki i musi wrócić na łono rodziny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej