Najgorsza była ostatnia dekada. Z danych na temat światowego terroryzmu gromadzonych przez uniwersytet w Maryland wynika, że – o ile od początku lat 70. do 2010 r. roczna liczba zamachów na świecie nie przekraczała 3 tys. – w ciągu ostatnich ośmiu lat ani razu nie spadła poniżej 10 tys.

Eksperci alarmują, że terroryści powołujący się na prawdziwe albo wydumane związki z ISIS czy Al-Kaidą są dziś sprawniejsi i bardziej bezczelni niż kiedykolwiek i mało kto się łudzi, że uda się ich rozpędzić czołgami.

Zamiast tego rządy i spece od terroryzmu szukają przyczyn frustracji, która z czasem staje się pożywką dla radykalizmu i popycha młodych ludzi w objęcia radykałów.

Frustracja, poczucie krzywdy, utracone możliwości

Magazyn „Foreign Policy” wziął pod lupę Tunezyjczyków, którzy w ostatnich latach wyjątkowo licznie odpowiedzieli na wezwanie samozwańczego kalifa Państwa Islamskiego i masowo wyruszyli do Iraku i Syrii.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej