19 grudnia Donald Trump niespodziewanie ogłosił, że Państwo Islamskie zostało pokonane i dlatego postanowił wycofać wszystkie wojska USA z Syrii. Według Białego Domu żołnierze już zaczęli wracać, rozpoczęła się bowiem „następna faza tej kampanii”.

Eksperci i politycy na wyścigi tłumaczą, że więcej z tego szkód niż pożytku.

Szybkie wycofanie wojsk może umożliwić dżihadystom odbudowę sił, ponadto wyda Kurdów, najbliższych lokalnych sojuszników USA, na pastwę Turcji, do tego ułatwi Iranowi budowę korytarza przez Syrię i wzmocni wpływy Moskwy

Do dymisji podali się sekretarz obrony Jim Mattis i przedstawiciel Białego Domu ds. wojny z ISIS Brett McGurk.

Po tygodniu Trump zaczął wysyłać uspokajające sygnały: wycofanie będzie powolne i skoordynowane, zapewnił. W poniedziałek „New York Times” napisał, że Pentagon przygotowuje plan rozłożony na cztery miesiące – a wcześniej mówiono o czterech tygodniach. Źródła w rządzie podkreślają, że nie została podjęta ostateczna decyzja co do tempa wycofania.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej