Pocisk został wystrzelony w środę z wyrzutni usytuowanej w pobliżu miasteczka Dombarowski w obwodzie orenburskim i - jak twierdzą wojskowi - w wyznaczonym czasie trafił w cel na oddalonym o blisko 7 tys. km poligonie Kura na Kamczatce.

W ostatniej fazie lotu, już w atmosferze, głowica pocisku wykonała kilka manewrów, zmieniając kurs.

Próbę awangarda z Narodowego Centrum Kierowania Obroną w Moskwie obserwował Putin, który potem nazwał „niemającą odpowiedników na świecie” broń „najlepszym noworocznym podarkiem dla Rosjan”, dzięki któremu przez długie lata będą mieć zagwarantowane bezpieczeństwo.

Putin w Dumie o nowej rakiecie

O nowym pocisku prezydent Rosji opowiedział już 1 marca, występując przed rosyjskimi parlamentarzystami. Zapewniał wtedy, że bojowy blok awangarda w ostatniej fazie lotu wchodzi w gęste warstwy atmosfery z szybkością hiperdźwiękową. Jego powierzchnia nagrzewa się do temperatury 2 tys. stopni. Leci więc, jak to opisał Putin, „praktycznie w obłoku plazmy”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej