W środę Biały Dom potwierdził decyzję o wycofaniu wszystkich sił z Syrii. Rzeczniczka Sarah Sanders powiedziała, że żołnierze już zaczęli wracać do domu w związku z rozpoczęciem „następnej fazy tej kampanii”. Nie wiadomo, na czym owa faza miałaby polegać. Sanders powiedziała tylko, że USA i ich sojusznicy „są gotowi ponownie zaangażować się na wszystkich poziomach, jeśli będzie to potrzebne”. I że „zamierzają nadal współpracować, aby uniemożliwić radykalnym islamistom zdobycie terytorium, funduszy, wsparcia i by powstrzymać ich przed zinfiltrowaniem naszych granic”.

Wygląda na to, że jest to kolejna samodzielna decyzja strategiczna Trumpa. Jeszcze parę dni temu Brett McGurk, z ramienia Białego Domu kierujący koalicją do walki z ISIS, odrzucał spekulacje o wycofaniu: – Nikt nie mówi, że oni znikną, nikt nie jest tak naiwny. Zamierzamy tu pozostać i upewnić się, że utrzymamy stabilność.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej