Wbrew uporowi prokuratury, która oskarżała ją najpierw o próbę zabójstwa niemowlęcia, potem tuszowanie zbrodni, a w końcu o porzucenie dziecka, sędzia nie znalazł żadnych oznak przestępstwa w postępowaniu przebywającej od półtora roku w więzieniu Imeldy Cortez. W poniedziałek kobieta wyszła na wolność, odzyskała odebrane jej po poronieniu niemowlę. Teraz, po latach gehenny, zajmą się nią psychologowie.

Do więzienia za niepopełnione zbrodnie

Historia Imeldy Cortez jest opowieścią o życiu opuszczonej przez bliskich ofiary, latami niewolonej przez ojczyma, której prawnicy nie usiłowali bronić, tylko chcieli zamknąć ją w więzieniu za niepopełnione zbrodnie.

Imelda mieszkała wraz z matką w Jiquilisco nieopodal San Miguel (departament Usulutlán). Kiedy miała dziesięć lat, matka wyszła ponownie za mąż za 60-letniego Pabla Doloresa Henriqueza. Ojczym bardzo prędko zaczął dziewczynkę niewolić i gwałcić. Trwało to dziewięć lat, Imelda nie odważyła się o tym mówić matce ani komukolwiek innemu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej