Michał Kokot: Agresja Rosji na Morzu Azowskim wobec ukraińskiej marynarki oraz wzięcie do niewoli marynarzy to dopiero początek ofensywy Moskwy na Ukrainie?

Wolodymyr Omelan: Rosjanie sztucznie blokują przepływ przez Cieśninę Kerczeńską, a groźba zamknięcia przez nich Morza Azowskiego jest bardzo realna.

Dla naszych obu portów – w Mariupolu i Berdiańsku – to ogromny problem. W porównaniu z 2013 r. ich obroty towarowe spadły dwukrotnie, w grudniu zaczęły się pierwsze zwolnienia pracowników.

Sytuacja gospodarcza w tamtym regionie może się pogarszać i na tym zależy Rosjanom. Oni chcą z Morza Azowskiego uczynić coś na kształt własnego zamkniętego jeziora, zdestabilizować sytuację w Mariupolu i Berdiańsku, a następnie utworzyć korytarze, którymi będą przerzucać wojska, by przejąć te regiony i połączyć z Półwyspem Krymskim.

Nawet jeśli Rosjanie mają takie plany, ciężko sobie wyobrazić, by rozpoczynali ofensywę lądową zimą.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej