– Mam nadzieję, że to początek końca tej wojny – powiedział sekretarz generalny Narodów Zjednoczonych Antonio Guterres.

Jemeńskie negocjacje to pierwszy znaczący pokojowy sukces ONZ pod jego przywództwem.

Brama dla pomocy humanitarnej

W całym wojennym horrorze w Jemenie los Hudajdy budził ostatnio największe zaniepokojenie. Przez ten port nad Morzem Czerwonym płynie 70 proc. pomocy humanitarnej, która ratuje ludzi na dwóch trzecich obszaru kraju.

Od miesięcy siły rządowe wspierane przez koalicję saudyjską próbują go odbić z rąk rebeliantów Huti. Gdyby port został zniszczony albo zablokowany, miliony utraciłyby dostęp do żywności, co wywołałoby głód jeszcze większy niż obecnie.

Dlatego zawieszenie broni – jeśli naprawdę wejdzie w życie – jest bardzo dobrą wiadomością. Guterres powiedział, że ma ono obowiązywać w całej prowincji Hudajda. Wojska obu stron mają się stamtąd wycofać w najbliższych dniach, a zastąpią je „siły lokalne”. ONZ będzie monitorować przestrzeganie rozejmu i nadzorować dystrybucję pomocy żywnościowej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej