Ustawa dotycząca powołania nowych sądów administracyjnych została w środę przegłosowana 131 głosami rządzącego Fideszu wśród gwizdów i sprzeciwu opozycji (jej posłowie w większości postanowili nie głosować, uważając, że i tak nie zmienią wyniku).

Zgodnie z nowym prawem w 2020 r. w kraju mają zostać powołane osobne sądy administracyjne w ośmiu okręgach oraz nadzorujący je administracyjny sąd najwyższy. Prezes tego ostatniego będzie decydować o wyborze szefów sądów okręgowych, ingerować w wybór ich sędziów, a także ustalać im pensje. Podlegać będzie jedynie ministrowi sprawiedliwości. Rząd uważa, że dzięki reformie węgierski wymiar sprawiedliwości będzie działać sprawniej niż do tej pory.

Obawy o niezależność sądów

Sądy mają się zajmować wszelkimi sprawami, w których państwo występuje jako strona. I właśnie to budzi największe wątpliwości. Węgierski Komitet Helsiński alarmuje, że kompetencje nowych sądów są tak niejasne, iż w rzeczywistości będą się one mogły zajmować rozstrzyganiem spraw w różnych kwestiach: od prawa do zgromadzeń publicznych (stroną jest policja), przez działalność mediów (ich działalność pod względem prawnym nadzoruje specjalny urząd), aż po prywatne firmy (podlegają państwowemu regulatorowi ds. konkurencji).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej