Osaczywszy bliskich ludzi Trumpa, specprokurator ds. Russiagate Robert Mueller coraz bardziej zbliża się do ich szefa. W przesłanym w piątek do sądu dokumencie sugerującym wymiar kary dla b. prezydenckiego prawnika Michaela Cohena prokurator twierdzi, że Cohen „działał w porozumieniu i pod kierunkiem” Trumpa (określanego w dokumentach mianem „osoby nr 1”).

Prawnik przyznał się do złamania przepisów o finansowaniu kampanii wyborczej, m.in. w związku z płatnościami za milczenie dwóch kobiet oskarżających kandydata o romans. Współpracuje ze śledczymi – według dokumentu odbył z nimi siedem rozmów i nadal jest gotów udzielać informacji.

Pod koniec listopada Cohen przyznał się, że kłamał przed śledczymi w Kongresie, zeznając w sprawie projektu budowy Trump Tower w Moskwie. Zapewniał kongresmenów, że rozmowy w tej sprawie skończyły się w styczniu 2016 r., jeszcze przed prawyborami w Partii Republikańskiej. Teraz stwierdził jednak, że trwały aż do czerwca 2016 r., czyli już podczas kampanii prezydenckiej. Tłumaczył, że wcześniej złożył fałszywe zeznania, by chronić „osobę nr 1”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej