O przełożeniu zaplanowanego na wtorkowy wieczór głosowania nad porozumieniem rozwodowym z Brukselą poinformowała w poniedziałek w Izbie Gmin premier Theresa May. Mimo kolejnych prób zjednywania adwersarzy rząd był w nim skazany na porażkę: sprzeciw zapowiedziała nie tylko opozycja, ale też ok. 100 posłów rządzącej Partii Konserwatywnej.

May jeszcze przed czwartkowym szczytem Rady Europejskiej zamierza odbyć serię rozmów z europejskimi przywódcami i unijnymi oficjelami, by uzyskać gwarancję, że kontrowersyjny mechanizm awaryjny mający zapewnić brak granicy między Irlandią a Irlandią Północną nie będzie trwał w nieskończoność.

Brexitowcy obawiali się, że doprowadzi on do tego, że brexit tak naprawdę nigdy nie nastąpi. A północnoirlandzcy unioniści wspierający rząd - że rozbije jedność kraju. Mechanizm przewidywał, że jeśli Londyn i Bruksela nie wypracują innych rozwiązań, całe Zjednoczone Królestwo pozostanie de facto w unii celnej. Przewidziano w nim także specyficzne regulacje dla Irlandii Północnej. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej