Ruchem dżihadystycznym od dawna targają spory doktrynalne. Można je prześledzić, począwszy od pism Egipcjanina Sajjida Kutba (1906-66), który gardził umiarkowaną koncepcją dżihadu jako wyłącznie walki obronnej i twierdził, że obowiązkiem muzułmanina jest obalić „wszelkie rządy i systemy oparte na władzy jednych ludzi nad drugimi”. Kto tego nie robi, naraża się na usprawiedliwiony odwet prawowiernych.

Krytykiem Kutba był Hasan al-Hudajbi, duchowy przewodnik Bractwa Muzułmańskiego.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej