Premier Theresie May pozostały już tylko godziny na przekonanie posłów do porozumienia wynegocjowanego przez nią z UE.

Głosowanie nad wnioskiem w sprawie jego poparcia lub odrzucenia ma odbyć się we wtorek wieczorem – choć „Sunday Times” sugerował wczoraj, że może zostać przełożone. Według dziennika May ma w poniedziałek ogłosić, że wybiera się do Brukseli, by w ostatniej chwili poprawiać umowę, waląc pięścią w stół w stylu Thatcher.

Byłby to zaskakujący zwrot, bo unijni oficjele wielokrotnie sygnalizowali, że nie zamierzają niczego renegocjować. A nowy minister ds. brexitu Stephen Barclay zapewnił, że głosowanie odbędzie się zgodnie z planem.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk w niedzielę zdradził tylko na Twitterze, że rozmawiał z May. „To będzie ważny tydzień dla losu brexitu" - ocenił Tusk.

Prawdopodobne jest, że umowa zostanie odrzucona. Głosowanie przeciwko zapowiedziała nie tylko opozycja, ale również ponad stu posłów rządzącej Partii Konserwatywnej. Liczba buntowników raczej rośnie, niż maleje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej