Trump ogłosił swoją decyzję w piątek – w dniu, w którym kolejny raz zaatakował na Twitterze za rzekome konflikty interesów specprokuratora Roberta Muellera badającego rosyjską ingerencję w wybory prezydenckie w USA i kontakty ludzi Trumpa z Rosjanami.

Właśnie w piątek Mueller ma przesłać do sądu nowe dokumenty dotyczące procesów b. szefa kampanii Trumpa Paula Manaforta i b. prawnika prezydenta Michaela Cohena.

Tuż po wyborach do Kongresu, które miały miejsce 6 listopada, prezydent zdymisjonował prokuratora generalnego Jeffa Sessionsa. Od dawna nie krył, że jest rozczarowany jego decyzją o odsunięciu się od śledztw dotyczących rosyjskich wątków kampanii. Były już prokurator generalny postanowił o tym, gdy wyszły na jaw jego spotkania w niejasnych okolicznościach z ambasadorem Rosji.

Specprokuratora Roberta Muellera powołał w maju 2017 r. zastępca Sessionsa Rod Rosenstein, on też nadzorował jego działalność, chroniąc niezależność śledczych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej