Nową politykę centroprawicowy rząd uzgodnił z antyimigrancką Duńską Partią Ludową, która zapewnia mu niezbędne poparcie w parlamencie (w tym dla szykowanej przyszłorocznej ustawy budżetowej).

Według planu, który musi jeszcze zostać zatwierdzony przez parlament, niektórzy imigranci będą wysyłani na niewielką wyspę Lindholm na południowym wschodzie kraju. Przez dekady izolowano tam chore i niebezpieczne zwierzęta. Niebawem ma tam powstać ośrodek imigracyjny, na początek dla ok. 100 osób.

„Gdy jesteś niechciany w duńskim społeczeństwie, nie powinieneś być utrapieniem dla zwykłych Duńczyków. [Imigranci] dostaną nowe miejsce zamieszkania”, napisała na Facebooku minister ds. imigracji Inger Stojberg.

Do ośrodka trafią ci, którzy nie mają pozwolenia na pobyt, ale z różnych powodów nie mogą zostać deportowani; czekający na deportację ze względu na kartotekę kryminalną lub bezpieczeństwo państwowe, zagraniczni bojownicy oraz azylanci, których wnioski odrzucono i zostali skazani za złamanie określonych praw.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej