W Meksyku gesty i symbole liczą się tak samo jak treść. Znany z upodobania do pompy prezydent Andres Manuel Lopez Obrador zadbał o widowiskową oprawę uroczystego ogłoszenia w poniedziałek 3 grudnia powołania komisji prawdy do wyjaśnienia zaginięcia cztery lata temu w mieście Iguala w stanie Guerrero 43 studentów.

Rodziny żądają sprawiedliwości

Utworzenie komisji prawdy było pierwszą decyzją nowego prezydenta, który dopiero co rozpoczął urzędowanie.

Na ceremonię ogłoszenia dekretu zaprosił rodziców i bliskich zaginionych studentów, na co przez cztery lata nie potrafił się zdobyć jego poprzednik Enrique Pena Nieto, za którego rządów nie zdołano zbrodni wyjaśnić, a wręcz przeciwnie – zagmatwano ją.

Spotkanie prezydenta z rodzinami studentów przebiegło niczym apel poległych, choć rodziny nie przyjmują do wiadomości, że ich synowie i córki najprawdopodobniej nie żyją. Siedzący za długim stołem członkowie rodzin pokazywali plakaty z napisem: „Wzięli ich żywych, żywych chcemy ich z powrotem!”. Odczytywano kolejno wszystkie nazwiska, a każdemu towarzyszył okrzyk obecnych: – Sprawiedliwości!

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej