– To sprawa bez precedensu. Dotychczas nie zdarzyło się, by amerykańska instytucja została zmuszona do opuszczenia kraju, który jest członkiem NATO. To zarazem europejska instytucja, która została wyrzucona przez jedno z państw członkowskich Unii Europejskiej – podkreśla Michael Ignatieff, rektor Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU).

Uczelnia straci na Węgrzech prawo do działalności dydaktycznej od stycznia 2019 r. Ale już od tego roku akademickiego nowy nabór prowadzony jest wyłącznie w nowej siedzibie w Wiedniu.

CEU ma wkrótce podpisać umowę na wynajęcie w Austrii budynku na 99 lat, co przesądza decyzję o jej przenosinach z Węgier na stałe. Ignatieff podkreśla, że – inaczej niż w Budapeszcie – CEU witane jest w Austrii z otwartymi ramionami przez polityków z szerokiego spektrum, od lewej do prawej strony sceny politycznej. W Budapeszcie ma pozostać biblioteka uczelniana oraz kilka wydziałów, na których studia będą kontynuować dotychczasowi studenci. Z roku na rok działalność CEU będzie jednak wygaszana.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej