Politycy PiS, z którymi rozmawiała „Wyborcza”, twierdzą, że na rozmowy o obsadzie nowej Komisji Europejskiej jest za wcześnie.

– Będziemy się tym zajmować w lipcu-sierpniu 2019 r., po ukonstytuowaniu się nowego Parlamentu Europejskiego [wybranego w maju]. Nie wiadomo, jaka powstanie większość w parlamencie ani kto stanie na czele Komisji – mówi nasze źródło w partii. Ale spekulacje trwają w Warszawie i w Brukseli, mimo że politycy PiS zastrzegają, by się do nich nie przywiązywać.

Jeszcze pół roku temu mówiło się w Brukseli o Beacie Szydło, która w przyszłym roku ma kandydować do Parlamentu Europejskiego z Małopolski. Okazało się jednak, że nawet brukselscy przyjaciele PiS, pracujący m.in. w instytucjach europejskich, zaczęli ten pomysł torpedować. Szydło nie ma międzynarodowego doświadczenia, nie zna języków, nie jest politykiem europejskiego formatu.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej