Już tylko niespełna tydzień ma premier Theresa May, by przekonać parlamentarzystów do umowy wynegocjowanej przez nią z Brukselą (głosowanie odbędzie się 11 grudnia).

Jeśli nie wypracuje większości – a we wtorek wydawało się to bardzo mało prawdopodobne – porażka może doprowadzić do jej dymisji. To z kolei może skończyć się wyborem nowego lidera konserwatystów i utworzeniem nowego gabinetu, wcześniejszymi wyborami lub nawet drugim referendum ws. brexitu.

– Nie przypominam sobie podobnej niepewności w brytyjskiej polityce, odkąd ją śledzę.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej