Wyniki wyborów w Andaluzji, najludniejszej regionalnej autonomii demokratycznej Hiszpanii, wywróciły lokalną politykę na nice. W dodatku żaden przedwyborczy sondaż nie zapowiadał tego, co się stało.

Po raz pierwszy od przywrócenia demokracji 40 lat temu Andaluzją, tradycyjną twierdzą socjalistów, nie będzie rządziła lewica.

I po raz pierwszy powodem jej odsunięcia od władzy będzie nieobecna dotychczas skrajna prawica, która szturmem weszła do lokalnego parlamentu, wprowadzając 12 posłów na 109 miejsc.

Oprócz skrajnej prawicy z partii Vox triumf odnieśli centroprawicowi liberałowie Obywatele (21 posłów), względnie dobrze wypadła też tradycyjna prawica z Partii Ludowej (26 miejsc). Tylko te trzy partie razem mają większość i niemal na pewno utworzą koalicję, bo ich wspólnym celem było odsunięcie od władzy socjalistów za wszelką cenę.

Z niebytu do parlamentu

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej