W Kalifornii trwa szacowanie zniszczeń po największym pożarze lasów w historii USA. Jak podał dziennik „San Francisco Chronicle” we wtorek, liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 88. W zgliszczach domów strażacy znajdują kolejne ciała ludzi, którym nie udało się w porę uciec.

Łącznie spłonęło 153 tys. akrów przede wszystkim lasów, zniszczonych zostało prawie 14 tys. domów. Miasteczko Paradise praktycznie zniknęło z powierzchni ziemi

Liczenie strat po pożarach zbiegło się w czasie z opublikowaniem raportu dotyczącego zmian klimatu i ich wpływu na gospodarkę, który przygotowali naukowcy z 13 amerykańskich agencji federalnych. Raport został przyjęty przez Kongres i w piątek opublikowany przez Biały Dom.

Dziennikarze „New York Timesa”, powołując się na źródła w agencjach, spekulują, że podanie raportu do wiadomości publicznej dzień po Święcie Dziękczynienia nie było przypadkiem, ale zaplanowanym działaniem rządu. Większość Amerykanów była bowiem wówczas zajęta sprawami rodzinnymi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej