Już w październiku 2016 r. czarnogórskie władze nie miały wątpliwości, że za próbą wywołania zamachu stanu stali Rosjanie. Na wniosek Podgoricy Serbowie aresztowali wtedy dwóch obywateli rosyjskich. Jednym z nich okazał się Eduard Szyszmakow, oficer wywiadu wojskowego GRU, który został w 2014 r. wydalony z Polski za szpiegostwo.

W Warszawie wpadł, gdy jako zastępca attaché wojskowego w rosyjskiej ambasadzie w Polsce zajmował się rekrutacją szpiegów wśród wojskowych, polityków i dziennikarzy. Udało mu się zwerbować co najmniej jedną osobę – ppłk Zbigniewa J., którego przed dwoma laty skazano za to na sześć lat więzienia.

Plan: prowokacje w tłumie

Szyszmakow wrócił do kraju, ale w 2016 r. kierował już operacją, która miała doprowadzić od obalenia czarnogórskich władz w dniu wyborów parlamentarnych. Rosjanom zależało na wznieceniu antyrządowych demonstracji. Zaalarmowani przez Czarnogórców Serbowie aresztowali Szyszmakowa dzień przed wyborami. Znaleźli przy nim 122 tys. euro w gotówce oraz zaawansowane urządzenia do komunikacji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej