Po uchwaleniu przez parlament w sierpniu ustawy o ekshumacji szczątków gen. Franco z monumentalnego mauzoleum w Dolinie Poległych, socjalistyczny rząd Pedro Sancheza chciał prędko uzgodnić z rodziną dyktatora, gdzie go pochować ponownie. Ta jednak najpierw zagroziła, że pójdzie do sądu przeciw rządowi, ale potem, uznawszy, że niczego nie wskóra (skoro ekshumację nakazuje ustawa), oświadczyła, że zgadza się tylko na ponowny pochówek w madryckiej katedrze Almudena, gdzie spoczywają szczątki jedynej córki dyktatora, Marii del Carmen Franco. Zażądała przy tym ponownego pogrzebu z całym ceremoniałem państwowym i wojskowym, tj. odegraniem hymnu, asystą gwardii honorowej i salwą artyleryjską.

Rząd, który doprowadził do uchwalenia ekshumacji dlatego właśnie, by dyktator Franco nie spoczywał jako bohater narodowy pośród swoich ofiar w mauzoleum zwycięzców wojny domowej (1936-39), którą sam rozpętał, nie zgadza się na ponowny pochówek w katedrze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej