Mamy do czynienia z wojną. Wojną gospodarczą – przy czym nasz wróg to prawdziwy chuligan i prześladowca. Żeby wygrać, musimy mu się postawić! – wygrażał w poniedziałek prezydent Iranu Hassan Rouhani. – Dlatego będziemy łamać te sankcje, nadal w najlepsze sprzedawać, ropę i będziemy z tego dumni! – wyliczał, po czym zarządził potężne ćwiczenia militarne na północy kraju, w których wzięła udział armia i Gwardia Rewolucyjna.

Nie tylko prezydent zapewnia, że Irańczycy nic sobie nie robią z wchodzących właśnie w życie sankcji USA. – Nigdy nie zdominujecie Iranu, bo świat nie zgadza się z żadną decyzją Trumpa. Ten cały nowy amerykański prezydent zhańbił resztki amerykańskiego prestiżu w regionie. Ameryka jest dziś coraz słabsza – perorował w weekend najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei.

Cios w irańską gospodarkę

Im bardziej irańscy oficjele wymachują szabelką, tym wyraźniej widać, że są wściekli. Od dziś obowiązuje druga transza sankcji, jakimi Waszyngton obłożył Teheran.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej