– Nie chcemy robić niczego, co mogłoby świadczyć, że uznajemy panią Przyłębską jako prezesa polskiego Trybunału Konstytucyjnego. W tej sprawie są zbyt wielkie wątpliwości – tłumaczy rozmówca „Wyborczej” z berlińskich kręgów dyplomatyczno-rządowych. Mówi też, że jej mąż, Andrzej Przyłębski, nie ustaje w wysiłkach, by to zmienić.

Potwierdziliśmy to w innych niemieckich źródłach, dyplomatycznych i związanych z niemieckim wymiarem sprawiedliwości.

Kwestia międzynarodowego uznania prezes jest dla PiS istotna. Gdy w zeszły piątek pojechała do Wilna na obrady Forum Wileńskiego, gdzie spotkali się sędziowie konstytucyjni z Litwy, Ukrainy, Mołdawii i Gruzji, na miejscu była ekipa TVP, której prezes udzieliła wywiadu. Przyłębska i inni zagraniczni sędziowie „wymieniali doświadczenia”.

9 października Przyłębska zaprosiła gości z zagranicy do Warszawy na zorganizowaną z okazji 100-lecia niepodległości uroczystą dyskusję pt. „Rola sądu konstytucyjnego we współczesnym państwie”. Zaproszenia przyjęli prezesi sądów konstytucyjnych z Mołdawii, Ukrainy, Litwy, Węgier i Gruzji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej