Nadruk na koszulce przedstawia ogrodzenie obozu w Auschwitz i tory prowadzące do jego bramy. „Auschwitzland” – głosi zrobiony disneyowską czcionką podpis. W koszulkę ubrana jest Selene Ticchi. Ma też czapkę z krzyżem celtyckim. To wszystko Selene prezentuje z uśmiechem, a dopytującemu reporterowi odpowiada, że to manifestacja „czarnego humoru”.

Predappio, północno-wschodnie Włochy, miejsce urodzin Benito Mussoliniego. 28 października 2018 r. dwa tysiące faszystów – wielu z nich w czarnych koszulach, wykonując tzw. salut rzymski i niosąc portrety Duce – celebruje kolejną rocznicę „marszu na Rzym”.

Selene należy do straży porządkowej tego wydarzenia. Narzeka, że próbowano do niego nie dopuścić. – To byłby zamach na demokrację! – wykrzykuje.

96 lat temu w wyniku faszystowskiego zamachu stanu władzę we Włoszech objął Benito Mussolini. Potem uwikłał kraj w wojnę po stronie hitlerowskich Niemiec i podpisał ustawy rasowe, na mocy których włoskich Żydów wysłano do nazistowskich obozów koncentracyjnych.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej