Kremlowska telewizja Rossija 1 wypuściła w niedzielę wstrząsający raport o rabunkowej dewastacji syberyjskiej tajgi, rezerwatów, parków narodowych. Autorzy materiału przypomnieli, że ogromny obszar zajmujący 17 mln km kw., którego połowę porastają lasy, dysponuje ok. 50 proc. światowych zapasów drewna.

Ale, jak wyliczyli, gospodarka leśna jest mocno deficytowa – straty i nakłady na nią są dwa razy większe niż dochody, które ona przynosi państwu.

O tym, skąd się bierze taki cud gospodarczy, mówi choćby historia spółki Angara Peipa. 12 lat temu otrzymała ona od państwa w darmową dzierżawę wielki jak mniej więcej „cała Słowacja” szmat tajgi na prawym brzegu Jeniseju. Moskwa poszła na to, bo firma uroczyście i na piśmie wiele jej naobiecywała. Miała w centrum Syberii zbudować wielki kombinat celulozowo-papierniczy, zakłady przeróbki drewna. Zobowiązała się nawet ułożonym na dnie potężnej rzeki tunelem połączyć swoje imperium przemysłowe z pobliskim lewobrzeżnym Lesosybirskiem. A do miasta miała też być dociągnięta nowoczesna linia kolejowa, po której mogłyby pędzić ekspresy prosto do Moskwy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej