Choudary wyszedł w piątek rano z więzienia Belmarsh w południowo-wschodnim Londynie.

Trafił tam po wyroku z 2016 r. za namawianie zwolenników do tego, by podążali za samozwańczym kalifem Abu Bakrem al-Bagdadim i wyjeżdżali do Syrii, by walczyć w szeregach jego Państwa Islamskiego.

Pod ścisłym nadzorem

Domorosłemu kaznodziei urządzano w więzieniu pogadanki mające zmienić jego radykalne poglądy. Najwyraźniej nie odniosły skutku, bo minister ds. więziennictwa Rory Stewart przyznał, że Choudary pozostaje „prawdziwie niebezpieczną” postacią i będzie bardzo dokładnie obserwowany przez służby bezpieczeństwa i policję.

Według „The Telegraph” koszty pilnowania go przekroczą 2 mln funtów rocznie.

Wyzwaniem będzie także zapewnienie mu bezpieczeństwa, bo kaznodzieja jest na celowniku różnych skrajnie prawicowych grup. Z tego samego powodu w tajemnicy trzymane jest miejsce zamieszkania jego żony i pięciorga dzieci.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej