W poniedziałek hierarchowie rosyjscy zebrali się w Mińsku, stolicy Białorusi, którą – tak jak i Ukrainę – wciąż uważają za część swojego „terytorium kanonicznego”. Co znamienne, w obradach udział wzięli także przywódcy podporządkowanych Moskwie Cerkwi w kilku krajach Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP). Miejsce spotkania i skład synodu miały stworzyć iluzję „międzynarodowości” wydarzenia, którego celem  było opracowanie odpowiedzi na bolesną, jeśli nie tragiczną, porażkę rosyjskiej Cerkwi, jej patriarchy Cyryla i Kremla.

Doszło do niej w czwartek 11 października, kiedy konstantynopolitański światowy patriarchat – uważany za bezpośredniego spadkobiercę Bizancjum, przez wieki stolicy chrześcijaństwa wschodniego, a więc najstarszy i „pierwszy wśród równych” w prawosławiu – wyłączył Ukrainę z „terytorium kanonicznego” Moskwy. Przy tym wziął ją pod swój omoforion (paliusz, w tym przypadku – kuratelę).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej