Od ubiegłego tygodnia Irak ma nowego prezydenta Barhama Saliha. Wybrał go parlament w zgodzie z umową polityczną zawartą w 2003 r. po obaleniu Saddama Husajna: prezydentem Iraku musi być Kurd, premierem szyita, a przewodniczącym parlamentu sunnita.

Dotychczas wybór prezydenta dysponującego jedynie ceremonialnymi uprawnieniami był czystą formalnością. Zatwierdzano po prostu kandydata przedstawionego przez posłów kurdyjskich. Ale tym razem było ich dwóch: Fuad Husajn i Barham Salih. Pierwszego poparła Kurdyjska Partia Demokratyczna (KDP), drugiego Patriotyczna Unia Kurdystanu (PUK). Salih wygrał, bo większość szyicka w parlamencie uważa PUK za partię bardziej spolegliwą.

KDP natychmiast zarzuciło PUK złamanie porozumienia. PUK odpowiedziała, że żadnych negocjacji z KDP w tej sprawie nie prowadziła. Dwaj poprzedni prezydenci Iraku też byli z tej partii – to część umowy o podziale władzy między dwoma głównymi partiami Kurdystanu, zgodnie z którą KDP wzięła prezydenturę regionu autonomicznego, a PUK – państwa. Ale najwyraźniej to porozumienie już nie obowiązuje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej