O zniknięciu Meng Hongweia jako pierwsza poinformowała jego żona Grace. Od dwóch lat mieszkał z rodziną w Lyonie, siedzibie Interpolu, ale dwa tygodnie temu został wezwany do Chin (Meng jest też chińskim wiceministrem bezpieczeństwa).

Kobieta codziennie łączyła się z mężem. 25 września dostała wiadomość – obrazek noża. Zrozumiała, że mąż usiłuje jej w ten sposób przekazać, iż jest w niebezpieczeństwie. Cztery minuty przed wysłaniem obrazka Meng napisał do niej: „Czekaj na mój telefon”.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej