Kolejny akt tej farsy rozgrywa się na Twitterze.

4 października brytyjski MSZ opublikował tam komunikat: „Razem z naszymi sojusznikami obnażymy i odpowiemy na podejmowane przez GRU (rosyjski wywiad wojskowy) próby podkopania międzynarodowej stabilności”.

Zareagowała nie Moskwa, a Warszawa. – Czy w tym zawiera się też przyznanie wizy Ludmile Kozłowskiej, mimo ostrzeżenia polskiego (sojuszniczego) kontrwywiadu? – zapytał Bartosz Cichocki, podsekretarz stanu w polskim MSZ, zajmujący się tam m.in. polityką wschodnią i polityką bezpieczeństwa.

W sobotę poszedł dalej i do tablicy wywołał – również przez Twittera – brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych i z nazwiska wiceszefa tamtejszej dyplomacji oraz ambasadora Wielkiej Brytanii w Polsce. Zapytał ich, czy ufają polskiemu kontrwywiadowi.

Poszło o wpuszczenie na terytorium Wielkiej Brytanii Kozłowskiej – Ukrainki, aktywistki społecznej, szefowej fundacji Otwarty Dialog, która mocno angażowała się w protesty przeciwko niszczeniu praworządności w Polsce przez rząd PiS.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej