Hiszpański parlament 13 września uchwalił dekret rządowy, na mocy którego z mauzoleum w Dolinie Poległych usunięta zostanie trumna ze szczątkami gen. Francisco Franco, i chciał przeprowadzić ekshumację szybko, „z godnością i szacunkiem” oraz za zgodą rodziny.

To jednak okazało się niemożliwe.

Rodzina generała na ekshumację nie chce się zgodzić, a ponieważ nie może jej przeszkodzić, bo została uchwalona legalnie przez większość parlamentarną, grozi, że ją zaskarży do sądu. Uważa bowiem – podobnie jak parlamentarna prawica – że ekshumacja nie jest podyktowana żadną pilną koniecznością, a tylko takie sprawy usprawiedliwiają drogę dekretu rządowego głosowanego potem przez parlament.

Rodzina żąda gwardii honorowej i salw

Rząd jednak i tak zamierza ekshumację przeprowadzić. Ale dał rodzinie Franco czas i wolną rękę w kwestii znalezienia innego miejsca pochówku. Tym bardziej że przeniesieniu szczątków nie sprzeciwił się Kościół katolicki, gospodarz mauzoleum w Dolinie Poległych, położonej w górach na północ od Madrytu; namawiał tylko obie strony do porozumienia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej