W środę norweski sąd apelacyjny podtrzymał decyzję niższej instancji o zatrzymaniu na dwa tygodnie w areszcie Michaiła Boczkariowa, pracownika służb informacyjnych senatu Rosji. W poniedziałek Oslo ujawniło, że został on zatrzymany na lotnisku, gdy zamierzał wrócić do kraju z konferencji zorganizowanej przez europejskie parlamenty w stolicy Norwegii.

Opieczętowane drukarki w norweskim parlamencie

Konferencja ta odbywała się w budynku norweskiego parlamentu. Według policji bezpieczeństwa PST zatrzymany Rosjanin mógł próbować zebrać dane z systemów informatycznych i łączności bezprzewodowej w tym gmachu. Zapieczętowano więc drukarki, które mają zapisane na twardych dyskach wszystkie dokumenty wykorzystywane przez parlamentarzystów; oplombowano też niektóre sale posiedzeń komisji. Obecnie policja poszukuje w nich urządzeń podsłuchowych, które mógł podłożyć Boczkariow.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej