Komentatorzy żartobliwie zauważyli, że Trump w ONZ wygłosił orędzie o stanie państwa. Chwalił się osiągnięciami swojego rządu w gospodarce i polityce zagranicznej, broniąc po kolei wszystkich decyzji, jakie budzą wiele kontrowersji na całym świecie: wojny handlowej, zamknięcia drzwi przed uchodźcami i migrantami, ocieplenia z Koreą Północną, wyjścia z porozumienia nuklearnego z Iranem, przeniesienia ambasady USA do Jerozolimy itd. Trump mocno podkreślał też prymat suwerenności narodowej nad współpracą wielostronną.

– Odrzucamy ideologię globalizmu i przyjmujemy doktrynę patriotyzmu – oznajmił prezydent USA.

Światowi przywódcy, którzy występowali po nim, z reguły trzymali się napisanych wcześniej tekstów i nie atakowali Trumpa wprost. Ale było kilka wyjątków.

Z przemówienia francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona wynika, że ma on całkowicie odmienne zdanie niż Trump właściwie w każdej sprawie. Jego zdaniem światowe konflikty należy rozwiązywać w drodze dialogu i współpracy międzynarodowej. Powiedział, że rozumie sceptycyzm i znużenie ciałami wielostronnymi, jak ONZ i UE, ale izolacjonizm zagraża światowemu pokojowi i dobrobytowi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej