Meripet nie może przestać o tym myśleć: w Xinjiangu czworo z piątki jej dzieci trafiło do sierocińca, choć ona sama i jej mąż żyją. Do Ujgurki dotarła agencja AP. Kobieta wyjechała rok temu do Turcji, by zająć się ojcem, który tam mieszkał i zachorował. Dzieci zostawiła pod opieką teściowej. Zamierzała wrócić tak szybko, jak się da, ale wtedy do Turcji dotarły informacje o zamykaniu Ujgurów, a także innych mniejszości muzułmańskich mieszkających w Xinjiangu, w obozach reedukacji.

Pozostało 89% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej