Do Nowego Jorku na rozpoczynającą się w poniedziałek sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ przyjechały 84 głowy państw i 44 szefów rządów. Ale gwiazda będzie jedna: niemal cała uwaga jest skupiona na prezydencie USA.

Trump wygłosi swoje przemówienie na forum Zgromadzenia Ogólnego we wtorek, a w środę będzie przewodniczył obradom Rady Bezpieczeństwa.

Amerykańska ambasador przy ONZ Nikki Haley przewiduje, że będzie to najbardziej oglądane posiedzenie tego ciała w historii telewizji. Trump o to zadba. Należy się spodziewać płomiennej obrony decyzji, które zdecydowanej większości świata się nie podobają: rozbijania przez amerykańskiego przywódcę sojuszy, zrywania umów, wywoływania wojen handlowych. Ciekawe, kogo tym razem Trump obrazi, komu pogrozi, i jak daleko się w swojej retoryce posunie.

Iran na celowniku Trumpa

Przed rokiem na tym samym forum przypuścił atak na Kim Dżong Una, nazywając go „człowiekiem-rakietą na misji samobójczej”. Teraz zapewne pochwali się „wspaniałymi” efektami polityki ocieplenia z Koreą Północną. Ale na celowniku ma Iran. Będzie przekonywał, że to państwo terrorystyczne zagrażające stabilności Bliskiego Wschodu, a może i całego świata – na szczęście Trump w porę to spostrzegł i wypowiedział międzynarodowe porozumienie, które przewidywało zamrożenie irańskiego programu nuklearnego w zamian za zniesienie sankcji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej