Komisja Europejska powinna była zaskarżyć łamiącą praworządność Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej już kilka miesięcy temu. W Brukseli nikt nie miał przecież wątpliwości co do celu zmian w sądownictwie, który przeforsował PiS. Rządząca w Polsce partia zamierza podporządkować sobie wszystkich sędziów w kraju. Tym, którzy się nie podporządkują, grożą dyscyplinarki i wyrzucenie z zawodu.

Od dawna było jasne, że w Polsce praworządność, jedna z fundamentalnych zasad UE, zostanie pogwałcona. Komisja mimo to chciała się jakoś ułożyć z rządem PiS i zawrzeć zadowalający obie strony kompromis. O kulisach trwających od stycznia negocjacji pisaliśmy z detalami w „Wyborczej”.

Komisji można zarzucić naiwność, ale...

Trzeba pamiętać, że spór z Polską o praworządność ma precedensowy charakter. Twórcy europejskiej wspólnoty nie byli sobie w stanie wyobrazić, że jej członkiem będzie państwo, którego rząd postanowi w jaskrawy sposób naruszyć trójpodział władzy i podporządkować sobie sądownictwo.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej