Do zamachu doszło w sobotę na południowym zachodzie Iranu. Czterech napastników przebranych w mundury Gwardii Rewolucyjnej otworzyło ogień do uczestników parady wojskowej z okazji 28. rocznicy wybuchu wojny z Irakiem. Strzelali na oślep, zabijając żołnierzy i cywilów. Wśród 25 zabitych jest czteroletnia dziewczynka i weteran na wózku. Połowa ofiar to żołnierze Gwardii Rewolucyjnej, formacji podlegającej najwyższemu przywódcy, ajatollahowi Alemu Chameneiemu. 70 osób zostało rannych. Wszyscy napastnicy zginęli.

Do zamachu przyznał się Narodowy Ruch Oporu Ahwaz, walczący o odłączenie od Iranu bogatej w ropę prowincji Chuzestan (Ahwaz to jej główne miasto). Jego członkowie, wywodzący się z mniejszości arabskiej, przeprowadzali wcześniej tylko ataki na rurociąg.

Równocześnie do ataku przyznało się Państwo Islamskie (ISIS). Ta organizacja już raz przeprowadziła w Iranie serię zamachów – na parlament i mauzoleum ajatollaha Chomeiniego, założyciela Republiki Islamskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej