Juan Manuel Santos, od zeszłego miesiąca były już prezydent Kolumbii, pozostawił po sobie specjalną pamiątkę w Casa de Narino, oficjalnej rezydencji głowy państwa. Z polecenia odchodzącego na emeryturę polityka pośród portretów dotychczasowych przywódców państwa zawieszono wreszcie obraz przedstawiający jedynego spośród nich, dla którego do tej pory nie było miejsca na ścianie: Juana José Nieto.

Ten były generał jedynie przez sześć miesięcy 1861 r. stał na czele Konfederacji Granady, krótkotrwałego państwa składającego się z dzisiejszych Kolumbii oraz Panamy. Co mogłoby tłumaczyć nieobecność wśród reszty sportretowanych, gdyby nie to, że w galerii znaleźli się inni przywódcy z tego okresu lub politycy, którzy na czele państwa nie utrzymali się nawet przez miesiąc. W rzeczywistości dla Nieto zabrakło do tej pory miejsca z innego powodu: bo był jedynym w tym towarzystwie Mulatem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej