Gdy szef ABW w sierpniu wpisał Kozłowską do Systemu Informacyjnego Schengen – co automatycznie oznaczało, że pochodząca z Ukrainy szefowa krytykującej rząd PiS Fundacji Otwarty Dialog dostanie zakaz wjazdu do większości krajów UE – wydawało się, że rząd PiS upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. Wyrzucił z kraju działaczkę, którą od roku uznawał za wroga, i wysłał sygnał do wszystkich innych żyjących w Polsce cudzoziemców, że gdy będą podskakiwać władzy, zostaną deportowani.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej