Juncker wygłosił w środę w Parlamencie Europejskim swoje doroczne „orędzie o stanie Unii” (ostatnie, bo jego kadencja kończy się jesienią 2019 r.).

– Musimy okazywać Unii więcej szacunku. Przestańmy mieszać tę nazwę z błotem i zacznijmy bronić naszego wspólnego sposobu życia. Powinniśmy wykorzystywać ten rodzaj patriotyzmu, który służy dobru, a nie jest skierowany przeciw innym – przekonywał Juncker.

Przypomniał też, jak wojna światowa zaskoczyła „słoneczny, optymistyczny i pokojowy kontynent” w 1914 r. – Mówię o tym nie dlatego, że jesteśmy na skraju kolejnej katastrofy. Ale dlatego, że powinniśmy być wdzięczni za życie na pokojowym kontynencie, co jest możliwe dzięki UE – powiedział szef KE.

Nie ma Unii bez praworządności

Juncker, bez wymieniania z nazwy Polski czy Węgier, nawiązał do zagrożeń dla praworządności oraz do mieszanych sygnałów z Warszawy, czy podporządkuje się przyszłym decyzjom Trybunału Sprawiedliwości UE co do polskich ustaw sądowych.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej