Rosjanie przebywali na terytorium UE dzięki programowi wiz stałego pobytu, który obowiązywał na Węgrzech w latach 2013-17. W zamian za wykup państwowych obligacji o wartości 250-300 tys. euro obywatele spoza UE dostawali pozwolenia na pobyt i mogli podróżować po całej strefie Schengen. Z takiej możliwości skorzystało wówczas 20 tys. osób, głównie z Chin, Rosji i krajów arabskich.

Program do dziś uchodzi za kontrowersyjny. Media co pewien czas informują o uczestnikach, którzy zdecydowali się nań, nie mogąc liczyć na otrzymanie wiz w zwykłym trybie. Niektórych podejrzewano o naruszenia praw człowieka we własnym kraju, innych o terroryzm, jeszcze innych o udział w przestępczości zorganizowanej.

Szczegóły, do których właśnie dotarli dziennikarze śledczy portalu Direkt36 i rosyjskiej „Nowej Gaziety”, świadczą o tym, że węgierska administracja patrzyła przez palce na udzielanie prawa pobytu uczestnikom programu, odsuwając wątpliwości w ich sprawie na bok.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej