Brygady Czystości – tak nazywają się grupy, które w białych kombinezonach nocami, załadowują plastikiem worki na śmieci na ulicach katalońskich miasteczek. Nie robią tego jednak na zlecenie żadnej z gmin, nie są publicznym przedsiębiorstwem oczyszczania ani nawet zarejestrowanym prywatnym stowarzyszeniem: legitymującym ich policjantom tłumaczą, że jako osoby prywatne działają po prostu z pobudek ekologicznych. W rzeczywistości to jedna ze stron ulicznej wojny o żółte wstążki, która od kilku tygodni przybiera na sile w tej części Hiszpanii.

W Katalonii ten drobny kawałek materiału ma znaczenie symboliczne. W trakcie wojny o sukcesję hiszpańską (1701-14) region poparł reprezentanta dynastii Habsburgów, a jego zwolennicy zdobili kapelusze wstążkami w kolorze żółtym jak tło austriackiego godła. Niestety, konflikt zakończył się zwycięstwem Burbonów (do dziś będących monarchami Hiszpanii), którzy wprowadzili ciężkie represje – odcięta głowa generała obrońcy Barcelony Josepa Moraguesa była wystawiona na ulicy przez następnych 12 lat jako ostrzeżenie.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej