Te mocne słowa padły w środę w Paryżu podczas corocznej konferencji francuskich ambasadorów, spotkania, na którym szef dyplomacji oficjalnie wskazuje najważniejsze kierunki polityki zagranicznej kraju. To ostatnie tego typu wystąpienie przed przyszłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.

71-letni Le Drian, który po wygranej Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich objął ster francuskiej dyplomacji, mówił m.in., że Francja i Niemcy zamierzają wypracować wspólne stanowisko w sprawie imigrantów przed zaplanowanym na 20 września szczytem UE w Salzburgu.

– Nie możemy zostawiać tego tematu populistom, handlarzom złudzeniami – mówił, pijąc do sytuacji we Włoszech, gdzie rząd populistycznego Ruchu 5 Gwiazd oraz faszyzującej Ligi Północnej dał krajom UE czas do końca przyszłego tygodnia, by wypracować porozumienie w sprawie przyjmowania przybywających do Włoch uchodźców.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej