Ponad 7 proc. francuskiego PKB pochodzi z turystyki, z czego 13 proc. generuje Paryż i jego okolice. Z obsługą przyjezdnych związanych jest ok. 500 tys. miejsc pracy w regionie, co czyni z tego sektora jego najsilniejszą dziedzinę działalności gospodarczej. Turyści stanowią 60 proc. klienteli hotelowej i dokonują od 10 do 50 proc. zakupów w paryskich sklepach. Wchodzą tu w grę wielkie pieniądze, a zatem utrata każdego punktu procentowego grozi bolesnymi skutkami.

Kiedy więc w 2016 r. wskaźniki w sektorze poleciały ostro w dół, wśród władz, ekspertów i przedsiębiorców zapanował prawdziwy niepokój o stan i perspektywy całej gospodarki regionu paryskiego. Przyjazdy kluczowych dla niej turystów zagranicznych spadły o blisko 9 proc. i tylko praktycznie niezmieniony poziom liczby wizyt rodaków z innych regionów Francji pozwolił na ograniczenie ogólnego wskaźnika spadku do niecałych 5 proc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej